Nastroje amerykańskich inwestorów nie są dobre po słabych danych makro, „jastrzębiej” wypowiedzi Jamesa Bullarda i wiadomości, że szef Fed zaraził się COVID-19.
Około 90 minut po rozpoczęciu handlu Średnia Przemysłowa Dow Jones traciła 0,5 proc., a S&P500 spadał o 0,2 proc. Nasdaq rósł o mniej niż 0,1 proc., bo wyraźny spadek rentowności obligacji USA pomaga spółkom wzrostowym. W środę poinformowano o większym niż oczekiwano spadku sprzedaży detalicznej w grudniu, spadku cen produkcji w tym samym miesiącu i największym od 15 miesięcy spadku produkcji przemysłowej. Ożywiło to obawy recesji. Wyraźną negatywną reakcję wywołała także wiadomość o zarażeniu się koronawirusem przez szefa Fed, co zwiększa niepewność. Dodatkowy cios zadał James Bullard, szef Fed w St. Louis, który oświadczył, że nie jest w grupie tych członków władz banku centralnego, którzy uważają iż trzeba spowolnić tempo podwyżek stóp w drodze do 5 proc.
Spadają kursy prawie dwóch na każde trzy spółki wchodzące w skład S&P500. Podaż przeważa w 8 z 11 głównych segmentach rynku. Najmocniej tanieją spółki finansowe (-0,8 proc.), użyteczności publicznej (-0,9 proc.) i dóbr codziennego użytku (-1,7 proc.). Najlepiej na tle rynku wyglądają segmenty dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (0,02 proc.), spółek materiałowych (0,3 proc.) i energii (1,0 proc.).
© ℗
Podpis: Marek Druś